Igrzyska w Pekinie 2008
Igrzyska w Pekinie 2008
Bez medali...
Jedenaście klas i tyle samo kompletów medali. 400 zawodników z 79 krajów chętnych, by zapisać się w historii żeglarstwa. W sumie 51 osób wróciło do domów z medalem. W podziale trofeów mieli wziąć udział Polacy. Niestety – nie wzięli!
Igrzyska XXIX Olimpiady w Pekinie miały być niezwykle ciekawe. Gospodarze głosili swoje sukcesy we wszystkich konkurencjach. W żeglarstwie zakładali, że zdobędą dwa medale. Plany zrealizowali. Wywalczyli złoto i brąz, lecz regat w Qingdao nie zdominowali. Mimo że sześć medali Brytyjczyków, w tym cztery z najcenniejszego kruszcu, nie stanowiło niespodzianki, wszyscy byli pod wrażeniem sposobu, w jakim zawładnęli żeglarskim światem. Po raz kolejny Wyspiarze udowodnili, że doskonale wiedzą, jak żeglować i to bez względu na kapryśny wiatr i trudne warunki. Szczególnie nieobliczalny akwen spowodował wyścig zbrojeń (np. żagiel Code Zero holenderskiej załogi klasy Tornado), masowe odchudzanie zawodników (ograniczanie wagi wynikało ze słabowiatrowej specyfiki akwenu Qingdao), a także rozbudowanie sztabów szkoleniowych o specjalistów od pływów i prądów morskich.
Polacy lecieli do Chin z ogromnymi nadziejami na „wyłowienie" z wody medali. Analizując światowe rankingi, mogliśmy liczyć na sukcesy w klasie Star oraz RS:X, wind-surfingu kobiet i mężczyzn. W nich bowiem Polacy zajmowali czołowe lokaty w rankingu ISAF i mieli na koncie tytuły mistrzów świata. Liczyliśmy też na dobre miejsca w klasie Laser, ponieważ Maciej Grabowski dwukrotnie stawał na podium podczas regat przedolimpijskich w Qingdao. Honor dyscyplin wodnych uratowali wioślarze i kajakarze. Pływacy, kajakarze górscy i żeglarze na podium nie stanęli. W przypadku żeglarzy, mimo wszystko, nie mówi się o klęsce. Raczej o porażce. Słychać głosy: szkoda, bo niewiele zabrakło... Wróciliśmy jednak z tarczą! Opis wydarzeń u wybrzeży Qingdao związany będzie z miejscami zajmowanymi przez polskich zawodników.
4. miejsce: Mateusz Kusznierewicz i Dominik Życki (Star)
Założeniem tria, Mateusz Kusznierewicz – Dominik Życki oraz trener Andrzej Zawieja, było pływanie równe i konsekwentne, plus kilka wyścigów ukończonych w pierwszej trójce.
– Chcemy we wszystkich wyścigach plasować się w pierwszej dziesiątce. Wiatrowa loteria wywołuje spore przetasowania w stawce – tłumaczył sternik polskiej załogi po pierwszym dniu regat.
Zadanie udawało się wykonać do piątego wyścigu, kiedy to Mateusz z Dominikiem przypłynęli właśnie na dziesiątym miejscu. Wieńczący regaty, rozgrywany po raz pierwszy w historii igrzysk olimpijskich, wyścig medalowy był popisem aktualnych mistrzów świata. Jako pierwsi zdecydowali się popłynąć w prawą stronę na drugiej halsówce, co zapewniło im prowadzenie na górnym znaku. Szansy na zwycięstwo Mateusz nie mógł zaprzepaścić. Wygrana jednak pozwoliła im (tylko i aż) na awans o dwa miejsca. Brazylijczycy Robert Scheidt i Bruno Prada zrobili swoje, wyprzedzając Szwedów, dotychczasowych liderów, i wspięli się na drugi stopień podium. Mistrzami olimpijskimi zostali Brytyjczycy Iain Percy i Andrew Simpson. Zrealizowali precyzyjnie skonstruowany plan zdobycia medalu. W czteroletnim projekcie na pewno nie przeszkodziła im wspólna kampania w Pucharze Ameryki. Obaj bowiem byli członkami włoskiego syndykatu +39 Challenge. Teraz są w załodze brytyjskiego Team Origin, który przygotowuje się do następnej edycji America's Cup. Trener Andrzej Zawieja deklaruje, że nie zamieniłby złotego medalu mistrzostw świata na olimpijski, lecz w powszechnym przekonaniu to medale olimpijskie stanowią największą sportową wartość. W czołowej dziesiątce ścigało się sześciu mistrzów świata! Dla kogoś miejsca na podium musiało zabraknąć. Trafiło na naszą załogę – mistrzów świata i liderów światowego rankingu ISAF, którym do miejsca na podium zabrakło ledwie sześciu punktów.
7. miejsce: Zofia Klepacka (RS:X)
W przypadku Zofii Klepackiej mówi się o największym rozczarowaniu. Mistrzyni świata z 2007 roku miała zdobyć medal i kropka! Podopieczna trenera Pawła Kowalskiego żeglowała jednak nierówno. No, może żeglowała równo, ale za słabo pompowała... Kiedy był wiatr na akwenie windsurfingowym, Zosia żeglowała w czołówce. Wygrała nawet dwa wyścigi, a raz była trzecia. Kiedy jednak prędkość wiatru spadała poniżej pięciu węzłów, zaczynało się siłowe „wiosłowanie" pędnikiem, Polce brakowało sił. Słaby początek, trzy pierwsze wyścigi w zasadzie przesądziły o pozycji poza podium. Zofia w kolejnych dniach zawzięcie ścigała czołówkę. Nie można odmówić jej ambicji i woli walki. – Jest wiatr, więc płynę – cieszyła się Klepacka, do której, w te wietrzne dni, podpływały koleżanki i jeszcze przed wyścigiem gratulowały udanego dnia. Tak było! Zosia żeglowała szybko i skutecznie. Barierą było jednak pompowanie. Takie warunki panowały przedostatniego dnia, długich regat klasy RS:X. Puszczony na siłę wyścig przy minimalnym wietrze przekreślił szansę naszej mistrzyni świata. Czwarty wynik w okolicy dwudziestego miejsca stwarzał szansę na awans maksymalnie na szóste miejsce po wyścigu medalowym. Przed jego startem Zosia szalała, przelatując w ślizgu koło łódek prasowych. Jednak z początkiem procedury startowej wiatr zaczął słabnąć, by w końcu przeobrazić wyścig żeglarski w regaty wioślarskie, czyli nieustanne pompowanie żaglem.
Szansę na złoto wciąż miała legenda kobiecego windsurfingu Włoszka Alessandra Sensini. Prowadząca Chinka musiałaby jednak przypłynąć na czwartym miejscu lub dalej. Protest momentalnie rozpatrzony przez sędziów zmusił Hiszpankę Marinę Alabau do wykręcenia karnych kółek, co było równoznaczne z trzema następstwami: złotem dla Chinki Jian Yin, utrzymaniem srebrnej pozycji przez Włoszkę oraz awans na podium Brytyjki Bryony Shaw.
– Progres jest: byłam dwunasta w Atenach, teraz siódma, więc w Weymouth musi być medal – zapowiada Zofia Klepacka, która w wieku 22 lat ma już za sobą drugie igrzyska i planuje start w następnych.
9. miejsce: Katarzyna Szotyńska (Laser Radial)
Katarzyna Szotyńska rozpoczęła rywalizację olimpijską w dniu swoich urodzin. Ten dzień rozpoczął się od uroczystego „Sto lat!" przy wspólnym z polskimi żeglarzami śniadaniu. Pierwszy wyścig zaczął się obiecująco od piątego miejsca. W kolejnym była jednak daleka dwudziesta pierwsza pozycja. Tak z grubsza wyglądały całe regaty w wykonaniu Kasi. Miejsca w czołówce przeplatała odległymi miejscami. Stąd przez większą część zawodów sklasyfikowana była na początku drugiej dziesiątki. Podobnie jak w przypadku wyżej wymienionych klas – również dla czterokrotnej mistrzyni świata w tej specjalności dopiero przedostatniego dnia zapewniła sobie miejsce w czołowej dziesiątce. Jednak nie miała już szans na awans do strefy medalowej. Mogła jedynie walczyć o utrzymanie pozycji, co w efekcie jej się udało.
– Płynęłam pierwsza, kontrolowałam rywalki, utrzymując je w tak zwanym trójkącie taktycznym. Sto metrów przed znakiem nawietrznym przyszła zmiana z lewej strony. Wiatr skręcił o 30 stopni i wszystkie dziewczyny z tyłu po prostu wyostrzyły, wjeżdżając jednym halsem na górną boję – żaliła się Katarzyna Szotyńska.
Wspomnianą zmianę wiatru genialnie wprost wykorzystała Anna Tunnicliffe. Amerykanka na jednym kursie na wiatr nadrobiła aż sześć pozycji, czym zapewniła sobie złoty medal. Płynąc wcześniej na dziewiątym miejscu, była poza podium. – Widać tak miało być. Los chciał, że Anna ma zostać mistrzynią olimpijska i tak się stało – mówił trener kadry Radiala, Bartłomiej Szotyński. Srebrny medal wywalczyła Litwinka Gintare Volungeviciute, a brąz – dwukrotna mistrzyni świata Chinka Liljia Xu. Kasia Szotyńska zapowiada kontynuowanie kariery, a jej celem jest nadal medal olimpijski, o zdobycie którego postara się na Igrzyskach Londyn 2012.
10. miejsce: Rafał Szukiel (Finn)
Mimo że Rafał medalu z Chin nie przywiózł, jego nazwisko było jednym z głośniejszych podczas tych igrzysk. Stało się to za sprawą dwóch pierwszych wyścigów. Zajął w nich drugie i trzecie miejsce, czym zapewnił sobie pozycję lidera regat. „Szukiel prowadzi w klasie Finn" – krzyczały nagłówki gazet. „Blondiego" chwalił sam Ben Ainslie, który konsekwentnie zmierzał po swój czwarty medal olimpijski, a trzeci – złoty.
– W nocy trudno było mi zasnąć, myślałem o kolejnych wyścigach. Następnego dnia byłem bardzo spięty, mimo iż starałem się rozluźnić, w czasie wyścigów już nie szło mi równie dobrze, nie czułem dobrze łódki, przez co kiepsko żeglowałem na kursach z wiatrem, tracąc po kilka pozycji w każdym wyścigu – dzielił się wrażeniami olsztynianin.
Nie był już w stanie powtórzyć tak dobrego dnia jak na inauguracji. Trener Tomasz Rumszewicz po cichu przyznawał się, że chodzi mu po głowie medal... Rafał udowodnił, że był potencjalnie kandydatem do medalu, jednak nie udało mu się wytrzymać wielkiej presji. Wyścig medalowy został przełożony. Spowodował to słaby, kręcący wiatr, trzykrotnie zmuszając sędziów do przerywania procedur startowych i w końcu całego wyścigu. Następnego dnia na wodzie działy się rzeczy niesłychane. Sztormowe warunki i kilkumetrowa fala ułatwiła zadanie Benowi Ainslie, który wygrał w kapitalnym stylu, jeszcze raz udowadniając, że jest po prostu genialnym żeglarzem. Rafał Szukiel przypłynął piąty i tym samym zajął dziesiąte miejsce w klasyfikacji końcowej. To i tak wielki wyczyn żeglarza, który wcześniej tylko raz ścigał się w wyścigu medalowym w regatach z cyklu Pucharu Świata.
16. miejsce: Maciej Grabowski (Laser)
Przemysław Miarczyński (RS:X)
Marcin Czajkowski i Krzysztof Kierkowski (49er)
Skupmy się na dwóch pierwszych postaciach. Ich szesnaste miejsca napełniają poczuciem niespełnienia. W Qingdao startowali po raz trzeci w igrzyskach. Przemek od kilku lat w zasadzie nie schodził z podium najważniejszych imprez rangi mistrzowskiej. Maciek z kolei dwukrotnie podczas regat testowych na akwenie olimpijskim zajmował trzecie miejsce. Czuł się świetnie w warunkach słabego, zmiennego wiatru, zmagając się z łamigłówką w postaci silnego niczym rzeka prądu. Jednak po rozpoczęciu igrzysk w obu coś pękło... Mimo że po pierwszym dniu dezorientację obaj przykrywali uśmiechem, w kolejnych dniach miny im zupełnie zrzedły.
– Żałuję, że tu się znalazłem. Jak ja spojrzę w oczy Piotrkowi Myszce lub Łukaszowi Grodzickiemu? Któryś z nich powinien tutaj być, a nie ja. Nie powinni zmieniać systemu kwalifikacji krajowych – mówił kompletnie załamany Przemek Miarczyński.
Najgorsze, że mówił to jeszcze w trakcie regat. Trudno się jednak dziwić temu świetnemu żeglarzowi. Nie sposób sobie przypomnieć, kiedy pływał na tak odległych miejscach. O tym, że nie zapomniał, jak się żegluje, udowodnił, wygrywając jeden wyścig oraz zajmując drugie i siódme miejsce w dwu innych wyścigach, przy silnym wietrze. Gdy podmuchy słabły i trzeba było pompować, podobnie zresztą jak Klepacka, Przemek zostawał w tyle. Kiedy pojawił się promyk nadziei na udział w wyścigu medalowym, znów puszczono wyścig w ledwo odczuwalnym wietrze i nasze nadzieje ostatecznie prysły. Również Maciej Grabowski wydawał się bezradny.
– Trudno mówić o jakimś konkretnym błędzie. W wielu przypadkach brakowało mi po prostu łutu szczęścia, kilku metrów do złapania się na szkwał – tłumaczył Maciej, rozkładając ręce w niemocy.
Polska załoga klasy 49er wystąpiła niemal identycznie jak przed czterema laty w Atenach. Pływali źle. Trzykrotnie tylko udawało im się zająć miejsca w pierwszej dziesiątce. Marnym pocieszeniem jest fakt, że tylko o jedną pozycję wyżej sklasyfikowani zostali Ukraińcy – srebrni medaliści z Aten. Zresztą w każdej z klas podobną wpadkę zaliczał któryś z faworytów, jak choćby mistrz świata w klasie Laser Tom Slingsby – dwudzieste drugie miejsce.
19. miejsce: Patryk Piasecki i Kacper Ziemiński (470)
Tej załodze, jeszcze przed wyjazdem, dawano najmniejsze szanse na sukces olimpijski. Ich wyniki faktycznie okazały się na tyle dalekie, by można było określić je jako zadowalające. Niespodzianki nie sprawili. Żeglarzy tych określa się mianem perspektywicznych, choć nie wiadomo, czy po igrzyskach będą stanowić zespół. Na pewno Kacper Ziemiński ma wystartować w Charzykowskim Tygodniu Żeglarskim solo. Z kolei Patryk od osób trzecich dowiaduje się, że ma rozstać się ze swoim załogantem. Coś, w każdym razie, jest na rzeczy... Patryk i Kacper to bardzo ambitni i zdolni żeglarze. Muszą jednak jak najprędzej podjąć decyzje co do swojej przyszłości. Jeśli marzy im się medal olimpijski, to przygotowania do startu w Weymouth rozpocząć muszą od dziś.
W klasie 470 kobiet i mężczyzn klasą dla siebie byli Australijczycy. Zdobyli dwa złote medale, a ich ukraiński trener Wiktor Kowalenko przez cały świat okrzyknięty został mianem Mr. Medalmaker.
Choć regaty olimpijskie na wodach Morza Żółtego u wybrzeży Qingdao odbywały się na karuzeli wiatrowej, trudno triumfatorów nazwać przypadkowymi. Wygrali najlepsi, bo to właśnie im, jak powszechnie wiadomo, sprzyja sportowe szczęście. Do historii przejdzie walka o zwycięstwo w klasie 49er. Losy medalu nie do końca leżały w rękach Jonasa Warrera i Martina Kirketerpa Ibsena. Duńczycy chwilę przed startem wyścigu medalowego złamali maszt. Zdążyli wrócić do portu, pożyczyć od Chorwatów łódkę, otaklować ją i na trzy sekundy przed limitem czasu wpłynąć na trasę wyścigu. Wiał wiatr z siłą prawie 7B, a fala miała około dwóch metrów wysokości. Każda z załóg choć raz zaliczyła wywrotkę. To było istne piekło! Duńczycy dopłynęli na siódmym miejscu. Nie mogli jednak cieszyć się ze złota, bo czekało ich kilka protestów. Jury obradowało do następnego dnia. Kwestionowano legalność postępowania Warrera i Ibsena, którzy popłynęli na cudzej łódce. Była ona jednak ostemplowana przez mierniczego igrzysk. Jury w końcu przyznało medal Duńczykom. Hiszpański Komitet Olimpijski złożył jeszcze protest do Sportowego Trybunału Arbitrażowego, wnioskując o odebranie im złotego medalu, na czym zyskaliby hiszpańscy żeglarze. Jednak Trybunał utrzymał w mocy decyzję jury. Powstał precedens, który na pewno stanie się powodem protestów i konfliktów na kolejnych igrzyskach. Dzielna załoga z Danii zasłużyła jednak w pełni na swoje zwycięstwo.
Dariusz Urbanowicz „Żagle"
WYNIKI REGAT OLIMPIJSKICH – QINGDAO 2008
Klasa 470
Kobiety (startowało 19 załóg)
1. Elise Rechichi, Tessa Parkinson (Australia) 43 (2, 2, 4, 1, 9x, 4, 2, 5, 3, 2, 18)
2. Marcelien de Koning, Lobke Berkhout (Holandia) 53 (3, 1, 9, 5, 2, 2, 10, 7, 4, 16x, 10)
3. Fernanda Oliveira, Isabel Swan (Brazylia) 60 (11, 16x, 5, 10, 7, 6, 6, 2, 7, 4, 2)
Mężczyźni (29 załóg)
1. Nathan Wilmot, Malcolm Page (Australia) 44 (4, 7, 3, 3, 3, 4, 5, 16x, 3, 10, 2)
2. Nick Rogers, Joe Glanfield (W. Brytania) 75 (19, 5, 1, 4, 9, 6, 20, OCS-30x, 2, 3, 6)
3. Nicolas Charbonnier, Olivier Bausset (Francja) 78 (6, 3, 8, 1, 6, 18, 3, 14, 7, 20x, 12)
19. Patryk Piasecki, Kacper Ziemiński 151 (20, 9, 20, 23, 17, 16, 8, 24x, 23, 15)
49er (19 załóg)
1. Jonas Warrer, Martin Kirketerp Ibsen (Dania) 61 (2, 4, 10x, 4, 2, 3, 4, 2, 9, 2, 7, 8, 14)
2. Iker Martinez, Xabier Fernandez (Hiszpania) 64 (1, 10, 17, 2, OCS-20x, 5, 7, 10, 3, 4, 1, 2, 2)
3. Jan-Peter Peckolt, Hannes Peckolt (Niemcy) 66 (15x, 6, 11, 6, 3, 2, 2, 12, 4, 5, 4, 7, 4)
16. Marcin Czajkowski, Krzysztof Kierkowski 147 (18, 15, 6, 12, 15, 14, 18, 18, 16, 9, 19x, 6, -)
Finn (26 zawodników)
1. Ben Ainslie (W. Brytania) 23 (10x, 1, 4, 1, 1, 10, 2, 2, 2)
2. Zach Railey (USA) 45 (2, 5, 2, 2, 7, 8, 7, 19x, 12)
3. Guillaume Florent (Francja) 58 (5, 8, 20, 3, 4, 6, 4, 21x, 8)
10. Rafał Szukiel 82 (3, 2, 19, 12, 10, 14, 22x, 12, 10)
Laser Radial (28 zawodniczek)
1. Anna Tunnicliffe (USA) 37 (4, 5, 6, 5, 6, 3, 15x, 2, 2, 4)
2. Gintare Volungeviciute (Litwa) 42 (3, 13, 8, 1, 1, 4, 21x, 6, 4, 2)
3. Lijia Xu (Chiny) 50 (24x, 3, 10, 6, 5, 2, 1, 11, 6, 6)
9. Katarzyna Szotyńska 109 (5, 21, 11, 24x, 21, 5, 2, 20, 12, 12)
Laser Standard (43 zawodników)
1. Paul Goodison (W. Brytania) 63 (15x, 2, 15, 1, 9, 7, 1, 4, 6, 18)
2. Vasilij Zbogar (Słowenia) 71 (24x, 4, 14, 6, 2, 11, 18, 1, 11, 4)
3. Diego Romero (Włochy) 75 (6, 3, 5, 36x, 10, 15, 11, 9, 10, 6)
16. Maciej Grabowski 131 (9, 19, 22, 18, 16, 23, 32x, 20, 4, -)
RS:X – Kobiety (27 zawodniczek)
1. Jian Yin (Chiny) 37 (1, 1, 1, 3, 3, 13x, 7, 8, 8, 1, 6)
2. Alessandra Sensini (Włochy) 40 (6, 2, 9, 1, DSQ-28x, 3, 2, 2, 5, 8, 2)
3. Bryony Shaw (W. Brytania) 45 (4, 3, 11, 6, OCS-28x, 6, 5, 3, 1, 2, 4)
7. Zofia Klepacka 82 (17x, 16, 17, 5, 4, 2, 1, 1, 3, 17, 16)
Mężczyźni (35 zawodników)
1. Tom Ashley (N. Zelandia) 52 (4, 7, 7, 1, 5, 5, 3, 6, 8, 32x, 6)
2. Julien Bontemps (Francja) 53 (13x, 1, 5, 4, 10, 8, 2, 10, 2, 3, 8)
3. Shahar Zubarii (Izrael) 58 (1, 3, 1, 3, 17, 6, 19x, 18, 1, 4, 4)
16. Przemysław Miarczyński 116 (17, 21, 27x, 20, 15, 2, 7, 1, 15, 18, -)
Star (15 załóg)
1. Iain Percy, Andrew Simpson (W. Brytania) 45 (7, 13x, 3, 5, 8, 2, 1, 1, 2, 6, 10)
2. Robert Scheidt, Bruno Prada (Brazylia) 53 (10, 11x, 6, 1, 9, 10, 2, 3, 3, 3, 6)
3. Fredrik Loof, Anders Ekstroem (Szwecja) 53 (1, 4, 15x, 3, 6, 1, 8, 2, 1, 7, 20)
4. Mateusz Kusznierewicz, Dominik Życki 59 (5, 6, 8, 2, 10, 9, 3, 5, 9, 13x, 2)
Tornado (15 załóg)
1. Fernando Echavarri, Anton Paz Blanco (Hiszpania) 44 (1, 6, 1, 4, 7, 13x, 1, 7, 1, 8, 8)
2. Darren Bundock, Glenn Ashby (Australia) 49 (5, 4, 3, 1, 5, 9x, 2, 8, 7, 4, 10)
3. Santiago Lange, Carlos Espinola (Argentyna) 56 (13x, 1, 1, 12, 4, 6, 9, 1, 9, 1, 12)
Yngling (15 załóg)
1. Sarah Ayton, Sarah Webb, Pippa Wilson (W. Brytania) 24 (2, 3, 4, 7x, 4, 2, 2, 5, 2)
2. Mandy Mulder, Annemieke Bes, Merel Witteveen (Holandia) 31 (9, 1, 2, 13x, 1, 5, 4, 1, 8)
3. Sofia Bekatorou, Sofia Papadopoulou, Virginia Kravaroti (Grecja) 48 (10, 12, 9, 3, 2, OCS-16x, 3, 3, 6)
polsailing.pl











